Rozdział 10. W wiosce Kuki

Kamila Posobkiewicz



W wiosce Kuki mieszkało bardzo wiele wojowniczych misiów. Wszyscy z zainteresowaniem patrzyli na Trelinki, których wcześniej tu nikt jeszcze nie spotkał.Trzej bracia stanęli  w środku wielkiego okręgu,  a dookoła którego ustawiły się misie. Jeden z nich, z wielkim pióropuszem na głowie, gdyż był wodzem,  dokładnie się przyglądał Trelinkom.



- Podobno wędrujecie na Półwysep Wichrów?- zapytał wódz Kuki, Szirpa.
-  Zgadza się- odpowiedził Ronin, który miał dar słowa i zwykle potrafił  każdego przekonać.- Potrzebujemy pomocy naszych kuzynów z Półwyspu Wichrów. Nie mamy dużo czasu, nasza osada jest w niebezpieczeństwie.
- A kto wam zagraża?- dopytał wódz.
- Szczur Korkol i admirał Dręcz, chcą napaść na naszą osadę.- wyjaśnił Ronin. Na te słowa w zgromadzeniu zrobiło się poruszenie. Misie zaczęły po cichu dyskutować, gestykulować, a nawet się kłócić. Trzej bracia nie wiedzieli, o co chodzi, ale czekali spokojnie na koniec tej wrzawy.
- Czy wiecie na kogo zastawiliśmy pułapkę?- wreszcie odezwał się Szerpa.
- Nie wiemy, jesteśmy tu po raz pierwszy. Domyślamy się, że raczej nie na nas…- ciągnął Ronin.
- Nie, ale widzę, że mamy wspólnego wroga, Korkola.- rzekł Wódz Kuki
- Co, wy też?! - Timsa nie wytrzymał i wykrzyknął, choć nie było to zbyt grzeczne.
Brązowe misie pokiwały przytakująco głowami.

Szirpa zaprosił gości do swojego domku, usytuowanego w pniu sosnowego drzewa. Podał gościom pyszny posiłek, złożony z samych przysmaków, jagód, szyszek, soku z liści.  Trelinki się posiliły, bo burczenie w brzuszkach było już słychać na kilometry, potem  opowiedziały swoją historię i to, dlaczego się znalazły w tym właśnie miejscu.



 Wódz Kuki słuchał ich ze zrozumieniem, wreszcie powiedział.
- Pomożemy  wam dotrzeć na Półwysep Wichrów. Droga jest niebezpieczna. Potrzebujecie prawdziwego statku, nie byle łódki ( z pewnością Pan Titido i kot Titip nie byliby zachwyceni na te słowa). Rano udamy się do Starego Merta, opiekuna lasu. On nam wskaże, skąd wziąć  magiczne drewno. Potem zwrócimy się do nieco kapryśnego Pogwizda, opiekuna wiatrów, aby pomógł wam bezpiecznie dotrzeć na Półwysep. On rządzi tym miejscem i od niego zależy, kto na Półwysep Wichrów bezpiecznie dotrze, a komu spłata figla…





rys. Konrad, 6 lat praca zajęła 3 miejsce w Wojewódzkim Konkursie Plastycznym



Wy wiecie, że nie jest fajnie, kiedy ktoś nam spłata figla, zwłaszcza jeśli jest to wiatr, który porwie czapkę z głowy albo parasolkę. Trelinki nie potrzebowały żartów, tylko eliksiru, więc zgodziły się na plan Szirpy.



- Jest tylko jeden problem- rozmyślał Sulim- czy zdążymy na czas dotrzeć z eliksirem do naszej osady? Za trzy dni będzie pełnia księżyca. Przyjdą na świat nowe Trelinki. Nie możemy pozwolić, by Korkol im przeszkodził w narodzinach albo zrobił krzywdę później.
- Nie wiemy też, co na to powie Pan Titido? To on jest naszym przewodnikiem w świecie ludzi- dodał niby od niechcenia Timsa.
-  Słusznie, bracie, trzeba z nim porozmawiać- przytaknął Sulim.
- Ba, tylko jak trafić do namiotu?- ciągnął Timsa, który już zaczął odczuwać zmęczenie i chętnie by się położył spać. Nie ma nic lepszego na zmęczenie jak spokojny długi sen. To na pewno już sami wiecie.


- Myślicie, że można zaufać temu Totodo?- zapytał Wódz.
- Panu Titido? Oczywiście!- wykrzyknął Timsa, który zaprzyjaźnił się już z Kapitanem ich łodzi.
- Titido został wybrany- wyjaśnił Ronin- przyśnił się naszemu wodzowi, więc jest prawie jednym z nas.
- Dobrze, w takim razie moi Kuki zaprowadzą was do niego, gdy tylko wstanie słońce. – zdecydował Szirpa. - Przydzielę wam dwóch moich dzielnych pomocników, Kondę i Gumbę.
- Dziękujemy za waszą pomoc, misie Kuki.- ukłonił się Sulim.
- Gdybyśmy mieli nasz magiczny kompas…- westchnął Ronin, który nie mógł się pogodzić ze stratą tak cennego przedmiotu. Wiecie na pewno jak jest smutno, kiedy coś się zgubi...
- Jeśli Mert i Pogwizd  pomogą, nie będzie wam już potrzebna inna magia.- uspokajał Trelinka Szirpa.

Tymczasem słońce powoli wschodziło, ciekawie zerkając na Las Kuki, który z mrocznego stawał się coraz bardziej przyjazny i piękny. Budziły się ptaki, rosa spływała z liści i traw, a wszystkie rośliny otulała jeszcze śpiąca Mgła.



- Ależ tu pięknie!- zachwycił się Timsa, gdy popatrzył na las.
- Taaak- wyszeptał Sulim i wziął kilka głębokich oddechów. Powietrze pachniało poziomkami i miętą.
- Bracia, czas w drogę- Ronin przywołał rozmarzone Trelinki do rzeczywistości.- Musimy wrócić do obozu, pamiętacie?
Konda i Gumba już czekali.



,