Rozdział 12. Spotkanie ze Starym Mertem



Stary Mert był Opiekunem Lasu, niektórzy mówili, że jest jego dobrym duchem. Znał w lesie każde zwierzę, każde drzewo, każde źdźbło trawy. Codziennie przechadzał się po swoim leśnym królestwie  i doglądał swoich podopiecznych. Mieszkał w Sercu Lasu, lecz nikt nie widział jeszcze jego domu. Niektórzy mówili, że jest niewidzialny, bo i sam  Stary Mert potrafił być niewidzialny, jeśli tego chciał. Posiadał magiczną moc,  już wcześniej wiedział bowiem, kto z jakim problemem do niego przyjdzie.Potrafił też przewidzieć przyszłość, choć nikomu się tym nie chwalił.

Nikt też do końca nie wiedział, jak wygląda Stary Mert. Duch Lasu potrafił się zmieniać w co tylko chciał, więc każdego dnia mógł wyglądać inaczej. Czasem widywano go jako białego wilka, czasem jako młodego jelenia, a czasem nawet wcielał się w wiewiórkę.  Z natury jednak ciało miał delikatne, niemal przeźroczyste i zielonoszare. Prawdopodobnie nosił długą białą brodę, a w jego szarych włosach wiły sobie gniazdo kukułki.
Tego poranka oczekiwał gości, Szirpę i jego dwóch doradców. Akurat podlewał fiołki, kiedy misie Kuki nadeszły do Serca Lasu.

- Stary Mercie, to ja wódz misiów Kuki, Szirpa.- zawołał miś nie widząc nigdzie Opiekuna Lasu.
- Wiem, chłopcze, nie musisz tak krzyczeć, przestraszysz wiewiórki- odpowiedział niewidoczny dla misiów Mert.
- Chciałbym poprosić cię o pomoc- kontynuował Szirpa, nieco zbity z tropu, bo nie wiedział nawet, w którą stronę ma patrzeć.
-  Tak? A w czym ci mogę pomóc, chłopcze?- zapytał Stary Mert, choć doskonale wiedział, po co do niego przyszyły misie Kuki. Miał jednak poczucie humoru i czasem lubił się tak bawić.
-Potrzebujemy magicznego drewna na wybudowanie łodzi, która bezpiecznie dotrze na Półwysep Wichrów.- ciągnął Szirpa.
- To chyba powinieneś udać się do leśniczego, ja nie mam takiego drewna- Mert znów sobie zażartował. Tylko on ma moc odnalezienia w lesie takiego drzewa, nikt inny.
- Stary Mercie, czy bawisz się ze mną w chowanego?- zapytał wódz Kuki, już trochę poirytowany.
Opiekun Lasu postanowił pokazać się gościom i przyjąć ich bardziej poważnie.
- Zapraszam, chłopcze- wskazał na drogę wgłąb lasu. Misie poszły za zielonoszarym Mertem.

Las był przepięny, skąpany w porannym słońcu, kiedy wszystkie rośliny i zwierzęta budziły się po nocy pełnej spokojnych snów. Jedynie sowy dopiero zasypiały na gałęziach wysokich drzew.
- No, śpiochy, wstawać!- Mert budził spóźnione zające i wiewiórki. A wszystkie zwierzęta łasiły się do niego i czekały na poranną porcję pieszczot i głasków.

Misie Kuki po raz pierwszy widziały Starego Merta w takiej sytuacji. Nie odzywały się, bo nie chciały przeszkodzić w leśnym rytuale.


Wreszcie po długim marszu  Stary Mert zatrzymał się i spojrzał na idących za nim Kuki.

- Czy masz pewność, chłopcze, że sytuacja jest tak wyjątkowa, aby ściąć magiczne drzewo i pomóc dotrzeć komuś na ten Półwysep? - zapytał z rozwagą w oczach wodza Kuki.- Czy oni są godni tej pomocy?

- O, Stary Mercie, może nie słyszałeś jeszcze o Trelinkach, które zaatakował nasz wróg Korkol. Mają mało czasu, aby dotrzeć na północ i otrzymać od swoich kuzynów eliksir, inaczej nie poradzą sobie z najazdem szczura i pająków.- wyjaśnił Szirpa, ale Mert o tym wszystkim dobrze widział. Chciał tylko sprawdzić, czy misie Kuki są rzeczywiście gotowe pomóc Trelinkom.
Duch Lasu popatrzył poważnie na Szirpę, po czym podszedł do jednego z drzew. Objął je i coś do niego szeptał. Kuki miały wrażenie, jakby ziemia zakręciła się jak na karuzeli, potem ujrzały bardzo jasne światło, oślepiające ich oczy. A kiedy już się ocknęły zobaczyły Ducha Lasu z kawałkiem drewna w delikatnej, niemal przeźroczystej ręce.
Stary Mert podał Szirpie drewno i powiedział.
- Idźcie na brzeg i zbudujcie łódź. A gdy będzie gotowa, podarujcie ode mnie Trelinkom ten podarunek. Leśny opiekun podał wodzowi małe zawiniątko.

- Dziękuję, Stary Mercie za taką hojną pomoc- odparł wódz i ukłonił się nisko.
- Pamiętaj, chłopcze, oni muszą wypłynąć dzisiejszego wieczoru, kiedy wiatr będzie pomyślny. Jutro wszystko się może zmienić..- zawołał Leśny Duch i zniknął, a misie Kuki nagle znalazły się na brzegu Bursztynowej Zatoki, gdzie czekało na nich drewno, narzędzia i pozostałe misie Kuki, gotowe do budowy łodzi.